jak zacząć nagrywać vloga

Jak zacząć nagrywać vloga?

Jak zacząć nagrywać vloga? Skąd taki pomysł? Jakiś czas temu zastanawiałam się nad wyborem najlepszego sposobu, by dotrzeć do nowych czytelników oraz informować obecnych o nowych wpisach. W związku z tym założyłam fanpage. Początkowo planowałam wrzucać tylko linki do nowych artykułów. Każdy jednak wie, że w obecnych czasach to nie wystarczy. Tym bardziej, że artykuły na blogu pojawiały się rzadko. Były w zamian za to obszerne, ale patrząc po statystykach bloga, to i tak za mało. W związku z tym stanęłam przed pytaniem: co zrobić, by ktoś chciał odwiedzić stronę? Odpowiedź jaka nasunęła się intuicyjnie od razu rzuciła czarne chmury na moje myśli i spowodowała gęsią skórkę. O zgrozo! Wszyscy nagrywają teraz wideo, którego ja się panicznie boję!

Debiut przed kamerą

We wstępie opisałam pobieżnie o powodach powstania pomysłu vloga. Możesz  pomyśleć – Spoko, spoko, ale mogłabyś więcej przyłożyć się do bloga. Zamiast tego będziesz bawić się w nagrywanie i tracić czas. 

Będziesz wtedy mieć sporo racji i jest to jakiś argument na który odpowiem później. Teraz opowiem Ci o moich niebezpiecznych związkach z kamerą 🙂

Jakieś cztery lata temu znajomy zaproponował mi udział w teledysku. Pomyślałam, czemu nie. W sumie zawsze chciałam w jakimś wystąpić. Zobaczyć jak to wygląda od środka, a do tego chyba jakieś dziecięce uczucia się we mnie obudziły. Sława, teledysk, kamery, błysk fleszy 😀 Panicznie się bałam, ale przecież to tylko klip, na którym nic nie mówię. Miałam się tylko pogibać i zagrać jakieś dwie proste scenki. Nie mogło być źle. Tak też nie było. Fajna zabawa przy nagraniu i miła atmosfera.

Gorzej było już później. Piosenka miała dość kontrowersyjny tekst, który spowodował oburzenie niektórych osób. Szczególnie tych starszych. Utwór pokazano w jednym z dzienników informacyjnych. Scena przedstawiała mnie. Wywołało to straszliwy stres. Bardzo bałam się krytyki innych. Samospełniająca się przepowiednia sprawiła, że tak się stało. Osoby znajome jak i te obce wyrażały swoje delikatnie mówiąc ”opinie” na mój temat. Najbardziej bolały te na temat wyglądu… No wiecie… Za atrakcyjnie to ja się wtedy nie czułam, a to spotęgowało tylko efekt.

Najnowsza produkcja

Później miałam jeszcze kilka epizodów z kamerą. Jeden także niemy, ale drugi wymagał już powiedzeniu kilku zdań. Tutaj odkryłam moją potężną piętę Achillesa, którą było mówienie do kamery. Obiektyw skierowany w moją stronę powoduje wzrost paniki o milion procent. Zaczynam wtedy kombinować i mówić niezrozumiałym dla ludzi językiem. Po tych doświadczeniach zdecydowałam, że fajnie byłoby coś z tym zrobić i zwyczajnie się przemóc. Próbowałam nagrywać filmy związane z tematyką mojego hobby. Wychodziło różnie.

Wczoraj opublikowałam na fanpage kolejną moją ”produkcję” pod tytułem – Halo! To ja! 😀 Chciałam w ten sposób przywitać nowe osoby, które pojawią się na stronie. Napisz proszę w komentarzu, co sądzisz na jej temat! Zupełnie szczerze. Dziś już zdaję sobie sprawę, że konstruktywna krytyka może pomóc 😉

Dlaczego warto nagrywać?

Zastanawiałam się, czy jest sens próbować ponownie. Skoro nie za bardzo wyszło mi regularne nagrywanie na temat piłki nożnej, to przecież istnieje ryzyko, że i tym razem dam ciała. Mając to z tyłu głowy, zastanawiam się nad nagrywaniem maksymalnie krótkich i treściwych filmów. Bez zbędnego kombinowania i skupiania się na swoich ograniczeniach. Po prostu włączyć nagrywanie, sformułować co mam do przekazania i się tym z Wami podzielić. Dlaczego chcę to zrobić?

  1. Chcę nauczyć się mówić i formułować myśli – mam z tym straszny problem. Dostaję jakiejś głupawki i słowotoku jak mówię do kamery i czasem zdania, które mówię potrafią być niezrozumiałe. To ile wyrazów mówię nie przekłada się na sens i celność wypowiedzi. Ten sam problem mam czasem w kontaktach z innymi ludźmi. Przez zagmatwany sposób w jaki mówię nie każdy potrafi mnie zrozumieć.
  2. Oswojenie z obiektywem może być przydatne – coraz więcej osób nagrywa. Łatwo zauważyć, że jeśli chce się dotrzeć do ludzi z jakimś przekazem, to trzeba nagrywać filmy. Coraz więcej blogerów zdaje sobie z tego sprawę. Kto wie do czego ta umiejętność może się przydać w przyszłości. Lepiej zabezpieczyć się wcześniej i pokonać swoje lęki już wcześniej.
  3. Chce do Was dotrzeć – dlatego myślę nad wrzucaniem filmów na Facebooka. Tak jak napisałam we wstępie, zastanawiałam się nad tym, gdzie informować o nowych wpisach na blogu. Wybrać prywatny profil, czy zakładać fanpage itd. Stronę na facebooku założyłam, ale wszyscy wiemy, że nie będzie ona generować dużych zasięgów. Mimo tego zdecydowałam się na taki krok, ponieważ fejsa mają wszyscy. Myślę, że fajnie by było jakby coś tam się pojawiało prócz suchych informacji o nowym wpisie.

Jak zacząć nagrywać vloga?

Przechodzimy do tytułowego problemu. Jak zacząć nagrywać vloga według mnie? Tym razem wyszłam z założenia, że chyba najtrudniej jest zacząć. Z resztą jak we wszystkim. Zacząć ćwiczyć też jest trudno. Nagrywanie, to w sumie nic innego jak ćwiczenia, więc chce przenieść wnioski z mojego dojścia do formy na grunt filmów.

Po pierwsze,

muszę wyluzować i pomyśleć o tym, że im więcej będę dokładać starań, tym dalej mnie to doprowadzić. Nagrywanie filmów to umiejętność jak każda inna. Pod tym względem niczym się nie różni od gry na gitarze, czy nauki strzałów w piłce. Muszę po prostu ćwiczyć, a efekty przyjdą.

Po drugie,

chce rozłożyć nagrywanie na raty. Tak samo mówiłam o ćwiczeniach we wpisie ”5 kłamstw, które powiesz jeśli (nie) chcesz się odchudzać”. Zamiast stresować się, że muszę nagrać jakiś długi treściwy film niczym bardzo dobry YouTuber, mam zamiar po prostu nagrywać. Bardzo krótkie filmy i bardzo często. Im dłużej będę to robić, tym licznik minut i praktyki będzie się zwiększał. Po 30 jednominutowych filmach będę mieć półgodzinny materiał, a to już będzie dla mnie coś!

Po trzecie,

koniec z przejmowaniem się rzeczami na których i tak się nie znam. Nie mam zamiaru przeżywać, że mam sprzęt taki jaki mam. Wcześniej przeżywałam, że nagrywam telefonem. Z perspektywy czasu uważam, że to świetne rozwiązanie dla każdego. Telefon z dostępem do internetu ma teraz niemal każdy. Można nagrać co ma się do powiedzenia i natychmiast wrzucić w sieć. Może to zminimalizować ryzyko stresu. Poszło, wrzucone i koniec tematu.

Mam zamiar zastosować tą taktykę tylko z jedną małą różnicą. Filmu po nagraniu nie będę już przeglądać. Dam go od razu osobie, która zna się na nałożeniu na niego napisów. Wszystko po to, by po wrzuceniu na fejsa osoby mające wyłączony dźwięk w filmie mogły przeczytać co chcę im przekazać. Koniec z przejmowaniem się, że nie potrafię montować i że chciałabym super ujęcia z kilku kamer i jeszcze najlepiej z drona. To tylko filmik o mnie, a nie produkcja w Hollywood 😀

Po czwarte,

nagrywanie z rąsi jest w sumie całkiem w porządku. Co prawda nie lubię trzymać telefonu bezpośrednio w dłoni, ale po zakupie najtańszego kija do selfie jest już całkiem w porządku. Pozwoli to na nagranie wszędzie, kiedy najdzie mnie tylko ochota. Dodatkowo mam wrażenie, że nagranie w taki sposób pozwoliło mi na uzyskanie całkiem fajnego kadru, dzięki któremu wyglądam nawet korzystnie 😉 Ale może mi się tylko tak wydaje… (mam na myśli filmik wyżej)

Po piąte,

sam blog pozwala mi się poruszać w znanym mi obszarze. Rozmiar Mniej to zbiór pewnych tematów, w których jednak czuję się dość pewnie i komfortowo. Zwyczajnie chcę opowiedzieć Wam, co takiego zrobiłam i jakie mam wnioski. Sama ta myśl mnie uspokaja, dlatego dla pewności musiałam to jeszcze raz napisać. Mam gadać zwyczajnie jak do koleżanki…  😀 Skąd to wiem? W ostatnim czasie nagrałam dwa filmiki w związku z założeniem Grupy PPM. Jeden opublikowałam na swoim prywatnym fejsie, drugi z ćwiczeniami na grupie. Świadomość tego zniwelowała stres niemal do minimum.

Po szóśte…

Być może Ty masz jakieś sposoby i pomysły na nagrywanie. Chętnie je poznam i być może zastosuje. Podziel się nimi w komentarzu tutaj lub pod którymś z moich filmów na facebooku. Jeśli jesteś ciekaw następnych produkcji z wytwórni Rozmiar Mniej Pictures, to gorąco zachęcam do polubienia Rozmiar Mniej na facebooku. Tam pojawią się w najbliższym czasie nowe filmy. Pozdrawiam Cię ciepło. Do zobaczenia na fejsie! 😉

Previous

Wolność od przesadzania – czyli jak wejść w ciuchy o rozmiar mniejsze lub dwa

6 Comments

  1. bardzo ciekawy i przydatny tekst, ja do vlogowania jeszcze się nie przekonałam

    • Anna Grudzień

      Mogę powiedzieć po ostatnim tygodniu, że warto spróbować. Z każdym nagraniem jest coraz łatwiej 🙂 Ale jeszcze sporo do poprawy przede mną… Trening czyni mistrza! 😉

  2. My też zbieramy się powoli, by otworzyć się na oprócz pisania bloga, tworzenie vlogów. Na razie montujemy tylko ‚teledyski’ z podróży. Czas otworzyć się na większą interakcję z odbiorcą. Dobrze poczytać kilka porad – bo z częścią tekstu mówiącą o obawach – bardzo się zgadzamy i chcemy je przezwyciężyć 🙂

    • Anna Grudzień

      Obawy zawsze są, ale warto je przełamać! Trzymam kciuki i czekam na vlogasy z różnych zakątków świata 🙂

  3. Ja i vlogowanie to raczej dwie oddzielne planety, może kiedyś się przełamię 🙂 Namawiam za to męża, bo jemu to przychodzi całkowicie naturalnie 🙂

    • Anna Grudzień

      Skądś to znam 😉 Też mam wrażenie, że mój głos jest niefajny, nie lubię siebie słuchać po nagraniu i ogólnie wszystko jest w złe. Za to myślę podobnie, że mój narzeczony to mógłby spokojnie vlogować lub nawet streamować na żywo, bo mam wrażenie, że przychodzi mu to naturalnie. Wtedy on mówi do mnie te same rzeczy i obawy, które ja mam 😀 Więc chyba każdy ma podobnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén